środa, 3 grudnia 2014

Walka z wiatrakami, czyli odsłona druga modelu Jagdpanzer IV L/70 1:35 Tamiya 35088

Witajcie po raz drugi :)
Tym razem bardziej optymistyczna część relacji z doprowadzania tego modelu do stanu użyteczności. 
Jako że niektóre osoby miały ból tyłków za to że ośmieliłem się powiedzieć złe słowo na jedyną słuszną firmę, a ja cenię sobie swoje życie, niemalże już nie ma w niej narzekania :P








English version HERE

HAHA, niestety żartowałem :( Jeszcze chcę dorzucić 2 rzeczy do poprzedniej listy:

Raz:
Każdy, absolutnie KAŻDY wspornik płyt bocznego pancerza ma na sobie kółko wypychacza, i to wklęsłe. Nie ma opcji żebym je zaszpachlował i wyszlifował bez masakrowania wsporników, nie mam też ochoty dorabiać ich z plasticardu bo nie dysponuję taką grubością.
Postanowiłem je więc zostawić. Tym razem Tamiya wygrała ze mną.




Dwa:
Musiałem dorobić tłumik, gdyż oryginalny miał dwie wady. Po pierwsze wyglądał jakoś dziwnie (niedoskalowany, źle położony wydech) a drugą wadę zgadnijcie sami.
Dorobiłem go z plasticardowej rurki (niecały milimetr grubsza) oraz części oryginalnego tłumika:


Ha! Nie wątpiłem że zgadniecie. Oczywiście że oryginalny był totalnie nie spasowany, nie dość że sam ze sobą to jeszcze z kadłubem.





RELACJA cz2


Zacznijmy od początku, od dołu, od podwozia :)
W któryś wieczór zawziąłem się i zrobiłem wszystkie kółeczka. Posklejałem je i oczywiście nie mogłem oprzeć się pokusie aby zobaczyć jak wygląda zespół podwozia. Nie zdecydowałem jeszcze czy (ani jak?) koła jezdne przykleję na stałe, czy też będą "ruchome".
Przy okazji znalazłem także kolejne dziury do zaklejenia i zaszpachlowania. Eeeh, naprawdę przestało mnie to już bawić.



Czytelnicy którzy zagłębili się w poprzedniej części relacji zapewne przypomną sobie jak narzekałem na spasowanie podwozia: okazało się że samo podwozie jest w miarę ok, problem cały czas pojawiał się przy przednich kołach. jak nie zęby to złe zaprojektowanie tych durnych gumek, przez co koła za mało odstawały od kadłuba.
W tym momencie nieco się zdenerwowałem, postanowiłem więc wyrzucić wszystkie pomysły Tamiyi w p*zdu i zrobić własny system:


Rozwierciłem otwory w kołach, wyrzuciłem ze środka czarne gumeczki i wyszlifowałem aby pasowały do mojej plasticardowej rureczki.
Następnie wyciąłem wszystkie wsporniki wewnątrz kół i przeprowadziłem ośkę przez kadłub.



Pozostało mi jedynie przykleić kawałki grubszej rurki tak aby ośka nie przesuwała się razem z kołami w lewo i prawo.
Oczywiście musiałem coś zepsuć i przykleić je minimalnie krzywo, ale już trudno. Ważne że działa :)


Ostatnią przeszkodą w zamknięciu kadłuba były te czteropalcowe dziury o których pisałem w poprzednim odcinku. Zakleiłem je paskami plasticardu, przy okazji szpachlując otwory po wypychaczach.
Też się zastanawiam po co, skoro praktycznie nikt tam nie będzie zaglądał, ale niech już będzie porządnie zrobione.


Próbne spasowanie kadłuba, zastanawiałem się czy będzie wystarczająco miejsca dla gąsienic i kół podtrzymujących, oraz ogólnie jak te kółka jezdne będą wyglądały:


Następnie dokończyłem górną połówkę kadłuba: dokleiłem brakujące wsporniki (oczywiście z dziurami po wypychaczach), dorobiłem jarzmo działa (odzwierciedla rzeczywiste kąty wychyłu, jeden z niewielu plusów tego modelu) oraz obciąłem błotniki pojazdu. 
Po co? Przeczytacie na samym końcu tej relacji :)


Dodatkowo postanowiłem nieco zmodyfikować peryskopy załogi. Jakoś ciężko było mi uwierzyć że ich nie używali, tylko wyglądali oczami przez zakryte otwory:


Nie wydaje mi się żeby tak właśnie wyglądały niemieckie peryskopy, ale lepsze to niż ziejące dziury...



Następnie skleiłem połówki kadłuba, doklejając przy okazji wszelakie inne pierdółki które będą malowane razem z główną bryłą.


Doklejając z przodu:



Doklejając z góry:




Doklejając z tyłu:



Na koniec nie mogłem sobie odmówić przyjemności przypasowania wszystkiego do kupy :)






A na koniec rozwijam temat obciętych błotników. Otóż błotniki w czołgach były po prostu blaszane, podobnie ekrany pancerza bocznego były w rzeczywistości w czołgach PzIV grubości 5mm, a te tylne płyty pancerne z trójkątnym wcięciem miały 20mm. 
Czyli w skali 1:35 boczne osłony powinny mieć 0,14mm grubości a tylne płyty chroniące silnik 0,57mm grubości. Podczas gdy najcieńsze z trzech wymienionych przeze mnie elementów, boczne osłony, mają 1,2mm grubości, a tylne błotniki miały równe 2mm grubości!

Postanowiłem więc że na pewno błotniki i boczne płyty pojazdy wykonam od podstaw, z blaszek odpowiedniej grubości. Nie dlatego że takich zestawów nie da się kupić, tylko dlatego że akurat mam odpowiednie blaszki [Andrzej byłby zadowolony] :)

Co do płyt osłaniających silnik to jeszcze nie zadecydowałem czy będę je robił z plasticardu, blaszki czy zostawię oryginalne ponieważ są mocno niespasowane, a już na pewno będę musiał dorobić nowe podpórki :/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będę wdzięczny za linkowanie moich zdjęć czy postów, o ile zostanie podany link do źródła.
Wszystkie grafiki zostały użyte w celach reklamowych lub poglądowych, nie czerpię dochodów z ich wykorzystania. Jeśli nie chcesz aby twoja grafika tu była, napisz do mnie.

It'll be great if you link mine pictures or posts, as long as you provide link to source.
All graphics are used for advertising, educational or demonstrative purposes and I do not have any financial profit from using them. If you don't want your graphics to be here, write to me and I will remove it asap.